GDZIE SĄ UMARLI? | cz. 1

174

GDZIE są nasi ukochani, nasi bliźni: święci i bezbożnicy, uczeni i prości ludzie? Właściwa odpowiedź na to pytanie ma związek z naszym własnym przeznaczeniem, zabarwia naszą teologię i wpływa na nią oraz na całą ogólną tendencję naszego życia! Daje ona siłę, zaufanie, odwagę i bardzo pomaga duchowi zdrowego rozsądku. Jeśli codzienne sprawy doczesnego życia – pożywienie, ubiór, finanse, polityka itd. – odnoszące się do nas w ciągu kilku lat, są uważane za godne naszej troski i starań, to o ile więcej zainteresowania powinniśmy mieć dla spraw dotyczących naszej wiecznej przyszłości, przyszłości naszych bliźnich i rodzaju ludzkiego w ogóle?

ODPOWIEDŹ AGNOSTYKÓW

Rozpoczynamy rozpatrywanie tego zagadnienia od zapytania naszych przyjaciół agnostyków: „Gdzie są umarli?” Ich odpowiedź jest następująca: „Nie wiemy. Chcielibyśmy wierzyć w przyszłe życie, lecz nie mamy na nie dowodu. Na skutek braku dowodów wnioskujemy, że człowiek umiera tak, jak umiera zwierzę. Jeśli nasza odpowiedź zawiodła wasze oczekiwania odnoszące się do miejsca mającego być radością dla świętych, to jednakże będzie ona pociechą dla wszystkich, stanowiących ogromną większość naszej rasy, dla których z pewnością o wiele lepiej byłoby zginąć jak zwierzę, niż cierpieć tortury, w które wierzą”.

Dziękujemy naszym przyjaciołom agnostykom za ich uprzejmą odpowiedź, lecz czujemy, że ta odpowiedź nie zadowala ani naszych głów, ani naszych serc, które wołają, że musi lub powinno być przyszłe życie, że Stwórca obdarzył człowieka władzami umysłu i serca o wiele wyższymi od zwierzęcych i że tej przewagi należy się spodziewać w Boskim planie. Dalej, krótkotrwałość obecnego życia, jego łzy, jego smutki, jego doświadczenia i jego lekcje byłyby prawie bezwartościowe i bezużyteczne, gdyby nie było życia przyszłego – okazji do wykorzystania tych lekcji. Musimy dalej poszukiwać zadowalającej odpowiedzi na nasze pytanie.

ODPOWIEDŹ POGAN

Wobec tego, że trzy czwarte ludności świata stanowią poganie (to znaczy niechrześcijanie), ich liczebna przewaga sprawia, iż są następnymi, których należy zapytać, jak rozwiązali zagadnienie będące przedmiotem naszego pytania: „Gdzie są umarli?” Pogaństwo daje dwie ogólne odpowiedzi:

(1) Między poganami wyróżniają się ci, którzy podtrzymują transmigrację. Oni nam odpowiadają: „Według naszego poglądu, gdy człowiek umiera, to nie umiera naprawdę, lecz jedynie zmienia swą formę. Jego przyszły stan będzie korespondował z jego obecnym życiem i da mu bądź wyższą, bądź niższą pozycję. Wierzymy, że już żyliśmy na ziemi wcześniej, być może jako koty, psy, myszy, słonie itp. Wierzymy także, że jeśli obecne życie mądrze spędziliśmy, to możemy pojawić się ponownie jako ludzie o wybitniejszych talentach, jako filozofowie itp., lecz o ile, jak to zazwyczaj bywa, życie źle przeżyliśmy, to w chwili śmierci powrócimy do jakiejś niższej formy istnienia – jako słoń, robak itp. Na skutek takiego wierzenia jesteśmy bardzo ostrożni w traktowaniu niższych zwierząt i nie jadamy żadnego mięsa. Gdybyśmy bezlitośnie zdeptali robaka, to w następstwie kary, po zmianie, którą nazywamy śmiercią, moglibyśmy otrzymać taką formę, w której bylibyśmy bezlitośnie potraktowani”.

(2) Następna liczna klasa pogan wierzy w świat ducha dla dobrych i w piekło różnorodnych tortur dla złych. Powiedziano nam, że ludzie zdają się umierać, lecz naprawdę stają się bardziej żywymi niż kiedykolwiek i z chwilą śmierci, przekraczając rzekę Styks, wchodzą do królestwa, w którym bądź będą błogosławieni, bądź wiecznie potępieni, gdyż istnieją stopnie karania i nagradzania.

Te odpowiedzi pogan także nie zadowalają naszych głów i serc. Musimy poszukiwać Boskiego Objawienia – Poselstwa od Tego, z którym mamy do czynienia – naszego Stworzyciela.

***

Zostawiając pogan z naszym pytaniem, zwracamy się do jednej czwartej populacji świata znanej jako chrześcijaństwo. Pytamy was, chrześcijanie: Jaka jest wasza odpowiedź na nasze pytanie? Oto ona: „Jesteśmy podzieleni w swojej opinii. Więcej niż dwie trzecie z nas trzyma się katolicyzmu, a prawie jedna trzecia protestantyzmu”. Posłuchajmy więc wpierw zapatrywania katolików (greckich i rzymskich), których wiek oraz liczebność sugerują takie pierwszeństwo.

ODPOWIEDŹ KATOLIKÓW

Przyjaciele katolicy, prosimy, podajcie nam wyniki waszej pracy i studiów, wnioski waszych najzdolniejszych myślicieli i teologów, odnoszące się do Objawienia, którego, jak twierdzicie, Bóg wam udzielił na temat – Gdzie są umarli? Będziemy was słuchać z rozwagą, cierpliwie, bez uprzedzeń.

Przyjaciele katolicy odpowiadają: „Nasze nauki odnoszące się do waszego pytania są bardzo jasne. Ten przedmiot przedyskutowaliśmy z każdego punktu widzenia w świetle Boskiego Objawienia. Wnioskujemy i uczymy, że kiedy jakaś jednostka umiera, to idzie do jednego z trzech miejsc: po pierwsze, świątobliwi, których, jak twierdzimy, jest niewielu, idą natychmiast przed oblicze Boga, do nieba. O nich powiedział nasz Pan »A ktokolwiek nie niesie krzyża swego, a idzie za mną, nie może być uczniem moim« (Łuk. 14:27). Ci, którzy wiernie noszą krzyż stanowią członków Małego Stadka, Wybranych. Co się ich tyczy, Jezus powiedział »A ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; a mało ich jest, którzy ją znajdują« (Mat. 7:14).

Ci świątobliwi nie obejmują naszego kleru, a nawet biskupów, kardynałów i papieży, gdyż jak stwierdzicie, istnieje w Kościele zwyczaj odprawiania mszy za spokój duszy, gdy któryś z nich umiera. Nie odprawialibyśmy mszy za tych, co do których mielibyśmy pewność, że są w niebie, gdyż tam z pewnością każda dusza doznaje wytchnienia. Nie odprawialibyśmy też mszy za tych, co do których mielibyśmy przekonanie, że są w wiecznym piekle, ponieważ msze nie przynosiłyby im tam pożytku. Chcielibyśmy jednak zauważyć, iż my nie nauczamy, że wielu idzie do wiecznego piekła; idą tam tylko niepoprawni heretycy – osoby, które miały pełną wiedzę katolickich doktryn, które świadomie i z wyrachowaniem im się sprzeciwiały – jedynie tych spotyka ten straszny, beznadziejny los.

MILIONY W CZYŚĆCU

Zasadniczo umarli, stosownie do naszych nauk, przechodzą natychmiast do czyśćca, który jest, jak na to nazwa wskazuje, miejscem oczyszczenia z grzechu, miejscem pokuty, smutku, niedoli i katuszy, lecz niebeznadziejnym. Okres ograniczenia w nim może trwać setki lub tysiące lat, w zależności od zasług jednostki i w zależności od udzielonych ulg. O ile chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej, szczególnie o naukach katolickich na ten temat, to odsyłamy was do jednego z naszych wielkich katolików, znakomitego poety Dantego, lojalnego katolika, swego czasu opata, który zmarł w klasztorze z pełnymi prawami przynależności do Kościoła. Poemat Dantego, Inferno, obrazowo opisuje tortury czyśćca, tak jak my tę sprawę rozumiemy. W każdej prawie bibliotece można dostać ilustrowany egzemplarz tego wielkiego poematu.

W czyśćcu przebywa ogromna większość ludzi. Są tam miliardy pogan, gdyż niewiedza nie zbawia i nie przysposabia do stanu niebiańskiego. Wszyscy ci, którzy wstępują do nieba, muszą być uprzednio przystosowani i przygotowani, co jest niemożliwe dla pogan. Są tam miliony protestantów. Nie mogą oni wejść do nieba, chyba tylko przez Kościół Katolicki. Bóg też ich nie osądzi jako podlegających wiecznemu piekłu, ponieważ odrzucenie przez nich katolicyzmu wynikało z ich wyznania wiary, w której warunkach się urodzili i pozostawali pod jej wpływem.

Prawie wszyscy katolicy także idą do czyśćca, gdyż pomimo dobrych posług naszego Kościoła, wody święconej, spowiedzi, mszy, święconych świec, wyświęconych miejsc na cmentarzach itd., nie osiągnęli oni jednak świętości charakteru i są odsunięci od nieba tak długo, aż trapiące doświadczenia czyśćca przygotują ich serca do nieba. Jednakże sądzimy, że na skutek wyłuszczonych powodów katolicy nie będą musieli tak długo pozostawać w czyśćcu, jak niekatolicy”.

ZASMUCAJĄCA PERSPEKTYWA

Możemy podziękować naszym przyjaciołom katolikom za tak uprzejme przedstawienie swego poglądu. Przykro nam powiedzieć, że ta odpowiedź nie jest tym, czego spodziewaliśmy się pod względem jasności, sensowności i zgodności z Pismem Świętym. Nasze serca są przytłoczone świadomością, że biedna rasa ludzka, z powodu pierwotnego grzechu jest, jak to Apostoł określił „wzdychającym stworzeniem”, a stosunkowo krótkie życie pełne jest kłopotów. Wszystkich nas zasmuca i zniechęca myśl, że gdy skończą się próby i trudności obecnego życia, to będziemy musieli przez całe stulecia (nie mówiąc o wieczności) znosić takie straszne katusze, jakie Dante opisał, nawet gdyby te stulecia udręki miały nas oczyścić i przygotować do ujrzenia oblicza Boga i niebiańskiej chwały. Licznym teologom może się to wydawać dziwne, lecz uważamy, że odpowiedź katolicyzmu na nasze pytanie nie jest o wiele lepsza od odpowiedzi pogaństwa. Nie są też z niej zadowolone ani nasze głowy, ani nasze serca. Nie będzie więc złem dalsze poszukiwanie zadowalającej odpowiedzi.

ODPOWIEDŹ PROTESTANTÓW

Stwierdziwszy, że dotychczasowe odpowiedzi są niezadowalające, zwracamy się obecnie do protestantów, licząc na odpowiedź, w której będzie zawarta kwintesencja mądrości. Protestanci otrzymali swoją nazwę po przodkach, którzy byli katolikami i sądzili, że odkryli nielogiczność i niebiblijność w katolickich doktrynach, w jakich ich wychowano. Zaprotestowali przeciwko nim i stąd nazwa „protestanci”. Nie wchodzimy w szczegóły walki ani w szczegóły przedmiotów, przeciwko którym protestowano.

PROTESTANCI ODRZUCAJĄ CZYŚCIEC

Jednym z punktów protestu reformatorów był fakt nieznalezienia przez nich nigdzie niczego o czyśćcu ani żadnej wzmianki o nim w Biblii. Wtedy z prostotą, która niejednokrotnie nas zdumiewa, postanowili odrzucić pogląd o czyśćcu na zawsze. To im pozostawiło niebo oraz piekło i, jak mówili, do jednego z tych miejsc każda jednostka z rasy ludzkiej musi pójść w chwili śmierci i tam spędzić wieczność. To zupełnie oczywiste, że przodkowie protestantów mieli dobre intencje, lecz nie byli przewidującymi, dalekowzrocznymi i logicznymi, czego należałoby się po nich spodziewać, nie dostrzegli bowiem trudności, w jakie wchodzili. Być może w pewnym stopniu dostrzegali te trudności, lecz rozumieli sprawy inaczej niż my dzisiaj. Teoria Kalwina i Knoxa przeważała wówczas między protestantami i wiodła każdą denominację do nadziei, iż była wybraną przez Boga i że ona stanowi Małe Stadko, które pójdzie do nieba, a cała pozostała ludzkość będzie posłana na wieczność piekielnych tortur.

OBECNIE WIĘKSZE OŚWIECENIE

Tak katolicy, jak i protestanci, wspominając okres, który my często nazywamy ciemnymi wiekami, mają powód do dziękowania Bogu za namaszczenie ich oczu zrozumieniem, które, jak wierzymy, sprawia, że myślą logiczniej, niżeli ich przodkowie. Nawet ci, którzy wychowali się pod wpływem doktryny o predestynacji, porzucili ideę, że poganie są przeznaczeni na wieczne potępienie.

Teoretycznie protestanckie doktryny zgadzają się z Biblią oraz z katolickimi doktrynami i stwierdzają, że niebo jest miejscem doskonałości, że ten, kto w nim przebywa, nie zmienia się, stąd wszelkie próby, oczyszczanie, cyzelowanie i polerowanie charakteru musi być uzupełnione wcześniej, przed wejściem do niebiańskiego mieszkania. Słowem, zgadzamy się z tym, że wejdą tam tylko wybrani, „czystego serca”, „zwycięzcy”, którzy teraz postępują śladami Jezusa. A co z pozostałymi ludźmi? Ach! W tym właśnie leży trudność. Nasze powiększone serca nie mogą pogodzić się z tym, by z wyjątkiem wybranych wszyscy pozostali musieli cierpieć tortury przez wieczność. Nasze serca protestują, mówiąc, że trzy czwarte ludzkości to poganie, którzy nigdy nie słyszeli o Bogu i warunkach zbawienia.

NAJLEPSI Z LUDZI ZAKŁOPOTANI

Nasze poglądy wprowadzają nas w zakłopotanie, gdyż jak nasze serca nie pozwalają nam przypuszczać, że te biedne stworzenia idą na wieczną niedolę, tak nasze głowy nie pozwalają nam godzić się z tym, by one nadawały się do nieba. Istotnie, nie tylko nie zgadzałoby się to z Pismem Świętym, lecz także z rozumem, by trzy czwarte mieszkańców niebios było nieodrodzonymi w całym tego słowa znaczeniu. Pierwsi protestanci, odrzucając czyściec, a pozostawiając resztę, popsuli całą sprawę. Jeśli mamy zastrzeżenia do czyśćca jako niebiblijnego, to czy nie powinniśmy mieć też zastrzeżeń do wiecznego męczenia wszystkich rodzajów ziemi jako niebiblijnego, szczególnie gdy Biblia stwierdza, że „wszystkie rodzaje ziemi będą błogosławione” przez Chrystusa – błogosławione wiedzą prawdy i sposobnością przejścia do serdecznej harmonii z Bogiem i otrzymaniem życia przez Chrystusa? Wierzymy, że należy kłaść nacisk na ten punkt jako niedorzeczność doktryny o wiecznych mękach i dlatego przypominamy wybitniejsze teorie protestanckie na ten temat:

(1) Idea kalwinistyczna wskazuje, że Boska Mądrość i Moc wiedziały, iż człowiek upadnie, dlatego z góry zaplanowały dla ludzkości i przygotowały podczas stwarzania wielkie miejsce nazwane piekłem, obsadzając je ogniotrwałymi diabłami, by rasie ludzkiej zadawać tortury i to wszystko, za wyjątkiem wybranych. Miłości i Sprawiedliwości w tej kalkulacji nie uwzględniono.

(2) Następna wyróżniająca się teoria protestancka, Arminiusa, podtrzymywana dzisiaj być może przez większość, podkreśla, że Miłość i Sprawiedliwość stworzyły świat i zarządziły tortury, nie konsultując się z Mądrością i Mocą. Od tego czasu Bóg znalazł się w kłopocie, bo chociaż usiłował postępować sprawiedliwie i z miłością wobec swoich stworzeń, to jednak brakowało Mu mocy do udzielenia im potrzebnej pomocy.

Cała trudność, Drodzy Przyjaciele, polega na tym, że w rozważaniu niniejszego przedmiotu o opinie pytaliśmy jedynie ludzi, a nie szukaliśmy Słowa Pańskiego.

PRAWDA JEST DZIWNIEJSZA NIŻ FIKCJA

Jesteśmy pewni, że zadziwimy wielu, gdy zwrócimy ich uwagę na jasny, wyraźny, rozumny, sprawiedliwy, miłujący i mądry program naszego Ojca Niebiańskiego. Tak długo go przeoczano, tak długo był zagrzebany pod śmieciami ludzkiej tradycji Średniowiecza, że dzisiaj „prawda jest dziwniejsza niż fikcja”. Bóg przez Proroka dobrze oświadczył: „Ale jako wyższe są niebiosa niż ziemia, tak przewyższają drogi moje drogi wasze, a myśli moje myśli wasze” (Iz. 55:9).

Czegoż innego zresztą moglibyśmy się spodziewać, jeśli nie tego, że Bóg jest lepszy niż my? Nasz Pan powiedział: „Aleć ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjacioły wasze; błogosławcie tym, którzy was przeklinają; dobrze czyńcie tym, którzy was mają w nienawiści, i módlcie się za tymi, którzy wam złość wyrządzają i prześladują was” (Mat. 5:44). „Jeśli tedy łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm go; jeśli pragnie, napój go” (Rzym. 12:20). W świetle tego, jak można przypuszczać, że Bóg mógłby torturować swoich wrogów i to przez całą wieczność? Ale nie tylko to, torturować także tych, którzy nie są Jego wrogami – nieświadomych pogan i tych wszystkich, którzy w obecnych niepomyślnych warunkach nie stali się wierzącymi! Przyjmując tylko ten jeden punkt widzenia, pozbywamy się zakłopotania i odzyskujemy właściwy szacunek dla Stwórcy i sposobów Jego postępowania z naszą rasą. To jest punkt widzenia prawdy, taki jak jest objawiony w Biblii.

W kolejnej części tego tematu odpowiemy na pytanie „Gdzie są umarli?” ściśle na podstawie Biblii.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie cytaty pochodzą z Biblii Gdańskiej
(wyd. Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne).